Poszli za ciosem. „Świeckie Pantery” z pierwszą wygraną we własnej hali

Futsal Świecie nie zwalnia tempa. Po wygranej w Lubawie, świecianie pokonali AZS UŚ Katowice 3:1 (2:0), odnosząc pierwsze historyczne ekstraklasowe zwycięstwo w meczu domowym.

Opromienieni wygraną w Lubawie, podopieczni Marcina Mikołajewicza od samego początku rozpoczęli mecz z AZS-em Katowice bardzo skoncentrowani. Początek spotkania stał pod znakiem twardej walki głównie w środku pola, ale w pierwszej fazie meczu więcej z gry mieli gospodarze, którzy stwarzali sobie dogodniejsze sytuacje. Najlepszej w 8. minucie nie wykorzystał Davidson Silva, który po podaniu Piotra Kaczkowskiego przegrał pojedynek sam na sam z Pawłem Mieszczaninem. W kolejnej z akcji po przechwycie Silvy, okazję strzelecką miał Kaczkowski, ale kapitan Futsalu Świecie chybił. W odpowiedz goście przeprowadzili groźną kontrę, ale po strzale Mateusza Matlęgi, Bartka Piotrowskiego wyręczył asekurujący go w bramce Davidson Silva. Świecianie wyglądali bardzo dobrze fizycznie na tle rywala, byli szybcy i zdecydowani. Dobre wejście w mecz zanotował Mateusz Komur. Dużą ochotę do gry podobnie jak w Lubawie wykazywali Zaręba i Elsner. Na pierwszego gola przyszło kibicom czekać jednak dość długo, bo do 16. minuty. Piłka trafiła pod nogi Matheusa Inacio, ten odegrał do Davidsona Silvy, a „Pit” idealnie wyłożył futsalówkę Karolowi Czyszkowi i ten zakończył płaskim strzałem trójkową akcję gospodarzy. W ostatniej minucie pierwszej połowie, trybuny w Świeciu znów oszalały. Oliver Zaręba doskonale wypatrzył Matheusa Inacio, a Brazylijczyk mocnym strzałem podwyższył na 2:0.

Świecianie na drugą połowę wyszli również bardzo zmotywowani i skoncentrowani. Pięć minut po wznowieniu gry, kapitalną asystą z autu popisał się Krzysztof Elsner, który zagrał długą piłkę niemal przez całe boisko w poprzek do Olivera Zaręby, a ten nie zastanawiając się wiele oddał celny strzał nie dając szans bramkarzowi gości. W ten sposób Zaręba do asysty dołożył gola, a „Świeckie Pantery” prowadziły już 3:0 i kibice w świeckiej hali powoli już zaczynali oswajać się z myślą o pierwszej wygranej u siebie. Kolejne minuty to jeszcze większy napór gospodarzy, którzy mogli definitywnie „zamknąć” ten mecz, ale w ciągu kilkudziesięciu sekund nie wykorzystali trzech doskonałych sytuacji. Świetnie też w bramce spisywał się Paweł Mieszczanin, który popisał się najpiękniejszą interwencją meczu broniąc groźny strzał i dobitkę Piotra Kaczkowskiego, a chwilę później również uderzenie Karola Czyszka. Zespół z Katowic przetrwał jednak ten napór i powoli zaczął przejmować w końcówce inicjatywę, ale na całkowite odrobienie strat było już zdecydowanie za późno, zwłaszcza, że Futsal Świecie grał doskonały mecz w defensywie, a Bartosz Piotrowski potwierdził po raz kolejny, że jest w życiowej formie. Goście na trzy minuty przed końcem meczu wycofali bramkarza, ale zdołali strzelić gola dopiero na 32 sekundy przed końcem meczu za sprawą Dominika Śmiałkowskiego. Więcej w Świeciu nie udało im się ugrać i w ten sposób Futsal Świecie mógł świętować drugą wygraną z rzędu w Fogo Futsal Ekstraklasie, a pierwszy historyczny triumf we własnej hali.

– Podeszliśmy do tego meczu bardzo zmotywowani i skoncentrowani. Nie fruwamy z głową w chmurach. W Lubawie zdobyliśmy na razie tylko trzy punkty, a nie nie wiadomo co. Mecz generalnie przebiegał pod nasze dyktando i szkoda niewykorzystanych sytuacji, bo mogliśmy go rozstrzygnąć znacznie wcześniej – powiedział tuż po spotkaniu Piotr Kaczkowski, kapitan Futsalu Świecie.

Wynik meczu:

Futsal Świecie – AZS UŚ Katowice 3:1 (2:0)

Bramki:

Futsal Świecie: Czyszek 16’, Matheus Inacio 20’, Zaręba 25’

AZS Katowice: Śmiałkowski 40’

Żółte kartki: Zaręba, Wanat (Świecie), Lutecki, Mrowiec, Kubik (Katowice)

Przewijanie do góry