Futsal Świecie przegrał z Piastem Gliwice 2:3 (1:3), ale mecz trzymał w napięciu do ostatnich sekund i beniaminek był bliski sprawienia sensacji. Gliwiczanie obejrzeli aż trzy czerwone kartki, z czego dwie dla członków sztabu.
Świecianie przystąpili do meczu bez narzekającego na kontuzję Marcina Mrówczyńskiego i pauzującego za kartki Matheusa Inacio. Po raz kolejny już w tym sezonie „Świeckim Panterom” udało się zaskoczyć rywala na samym początku. Tym razem po 20 sekundach Karol Czyszek ku radości kibiców otworzył wynik meczu. Potem zgodnie z oczekiwaniami gospodarze przeszli do dość głębokiej obrony, a Mistrzowie Polski próbowali doprowadzić do wyrównana, tyle tylko, że robili to bardzo nieskutecznie i na gola przyszło im dość długo czekać. Inna sprawa, że świetnie w bramce spisywał się Bartosz Piotrowski, który raz za razem bronił mocne strzały głównie z dystansu Pegachy, dwukrotnie Lazzarettiego i Kriezela. Piast wyrównał dopiero w 16. minucie po nieco technicznym strzale przy bliższym słupku Breno Bertoline. Nie minęła minuta, a goście objęli prowadzenie, po uderzeniu Carlosa Eduardo i rykoszecie, który zmylił Piotrowskiego. Gospodarze odpowiedzieli akcją Elsnera, który zagrał do Zaręby, ale jego strzał dość łatwo wyłapał Widuch. Niestety dla miejscowych kibiców, na 12 sekund przed przerwą gospodarze stracili trzeciego gola po tym jak Pegacha minął zwodem obrońcę, zszedł do środka pola i mocno uderzył przy krótkim słupku.
Druga połowa zaczęła się dość nerwowo. Goście szybko łapali faule. Dwie minuty po wznowieniu gry w dobrej sytuacji znalazł się Davidson Silva, ale Michał Widuch obronił jego uderzenie. Sytuacje na parkiecie coraz bardziej się zaogniały, aż w końcu epicentrum nastąpiło w 24. minucie, gdy po kolejnym starciu Krzysztofa Elsnera z Carlosem Eduardo, popularny „Dill” otrzymał od sędziego od razu czerwoną kartkę! Futsal Świecie zagrał w przewadze i na 20 sekund przed jej końcem zdobył bramkę. O piłkę powalczył Karol Czyszek, który uprzedził nieco wychodzącego Widucha, futsalówka trafiła do Davidsona Silvy, a ten dośrodkował po ziemi i całą akcję sfinalizował Tavo. „Pantery” poczuły krew i realną szansę na sprawienie sensacji w tym meczu. Atmosfera na ławce gliwiczan zrobiła się dość nerwowa. Na przestrzeni kolejnych kilku minut sędzia ukarał czerwonymi kartkami w dwóch różnych sytuacjach dwóch członków sztabu Piasta. Mistrzowie Polski ewidentnie czuli, że nie jest to ich najlepszy mecz i o zwycięstwo przyjedzie im walczyć do samego końca. Na osiem minut przed końcem, Piast złapał pięć fauli, ale trzy minuty później świecianie zrobili to samo. Końcówka upłynęła już pod znakiem istnego dreszczowca. Trener Marcin Mikołajewicz dość długo zwlekał z wycofaniem bramkarza, obijając się nieco tego manewru. Wreszcie na dwie minuty przed końcem posłał do boju w plastronie Piotra Kaczkowskiego, który oddał nawet strzał, ale Widuch go obronił. Świecianie stworzyli jeszcze dwie okazje i na pięć sekund przed końcem upadającemu na parkiet Czyszkowi nie udało się dobrze trafić w piłkę. Wynik nie uległ już zmianie, ale Mistrz Polski z pewnością nie spodziewał się, że w Świeciu przyjdzie mu rozegrać tak trudne zawody. „Pantery” walczyły ambitnie do samego końca, ale do zdobycia choćby upragnionego punktu niestety odrobinę zabrakło.
Wynik meczu:
Futsal Świecie – Piast Gliwice 2:3 (1:3)
Bramki:
Futsal Świecie: Czyszek 1’, Tavo 25’
Piast Gliwice: Breno 16’, Eduardo C. 17’, Pegacha 20’
Żółte kartki: Korpela, Juninho, Widuch (Piast), Czyszek (Futsal Świecie)
Czerwona kartka: Eduardo C. (Piast)

