Derby dla „Torunia”, krytyczne siedem minut drugiej połowy

W „Bitwie o Region” FC Reiter Toruń pokonał Futsal Świecie 7:4 (1:1). Decydujący dla losów meczu był fragment pomiędzy 26. a 33. minutą spotkania, gdy gospodarze z remisu 1:1, wyszli na prowadzenie 5:1 i nie oddali go już do samego końca.

Arena Toruń była świadkiem wielkiego futsalowego widowiska. Derby dostarczyły wielu emocji. Nie zabrakło niczego, były żółte i czerwona kartka, mnóstwo goli, rzuty karne zwykłe i przedłużone i mnóstwo walki, często na pograniczu fauli i małych złośliwości. Spotkanie lepiej rozpoczęło się dla „Świeckich Panter”, które objęły prowadzenie w 7. minucie po golu aktywnego na początku spotkania Matheusa Inacio. Torunianie wyrównali już po minucie, gdy skuteczną dobitką po strzale Guillermo Sancheza popisał się Jakub Sławkowski. W kolejnych minutach więcej okazji do zdobycia gola mieli świecianie. Kaczkowski trafił w słupek, a Tavo, po podaniu Mrówczyńskiego próbował przelobować Kolara, ale doświadczony bramkarz nie dał się zaskoczyć. W 17. minucie doszło do starcia Remigiusza Spychalskiego z Luizem Gustavo Przybyszeweskim. Tavo padł na parkiet, a trener Marcin Mikołajewicz postanowił wykorzystać wprowadzoną od tej kolejki wideoweryfikację. Sędziowie po przeanalizowaniu sytuacji, ukarali Spychalskiego czerwoną kartką i gospodarze do końca meczu musieli już sobie radzić bez drugiego obecnie strzelca Fogo Futsal Ekstraklasy. Futsal Świecie w końcówce pierwszej połowy zagrał przez dwie minuty w przewadze, ale nie potrafił wykorzystać tego fragmentu meczu.

Dramat świecian rozpoczął się w 26. minucie. W zamieszaniu podbramkowym najwięcej refleksu zachował Kacper Machałowski. Bohater ostatniej kolejki zdobył gola, dającego po raz pierwszy w tym meczu prowadzenie torunianom. Kolejne minuty były szokiem dla licznie zgromadzonych w toruńskiej hali kibiców ze Świecia. Minutę później faulowany w polu karnym był Guillermo Sanchez, a rzut karny pewnie na gola zamienił Patryk Szczepaniak. Trzy minuty później brawurową indywidualną akcją popisał się Maciej Jankowski, który w pojedynkę przebiegł połowę boiska, minął dwóch graczy i zdobył pięknego gola. W 33. minucie było już 5:1, a swoją drugą bramkę dołożył Machałowski. Po tej akcji właściwie losy meczu zostały rozstrzygnięte. Mimo to, do końca obie drużyny walczyły o kolejne gole i nie szczędziły sobie mocnych starć. Obaj trenerzy wykorzystywali kolejne wideoweryfikacje właściwie tylko w przypadkach potencjalnych fauli, szukając kolejnych czerwonych kartek. Mecz jak przystało na derby był bardzo twardy. W 35. minucie bramkę na 2:5 zdobył Karol Czyszek, ale torunianie szybko odpowiedzieli i po golu Kacpra Zboralskiego znów prowadzili różnicą czterech goli. Po kilkudziesięciu sekundach Czyszek dołożył kolejne trafienie, wykorzystując rzut karny przedłużony z wybranego przez siebie miejsca. W końcówce trener Marcin Mikołajewicz wycofał jeszcze bramkarza. Świecianie trafili po raz czwarty za sprawą Brazylijczyka Tavo, ale ostatecznie wynik meczu na 7:4 na 11 sekund przed końcem meczu ustalił Patryk Szczepaniak. Organizatorzy podali po meczu, że spotkanie oglądało w Arenie Toruń 2650 kibiców, co jest rekordem na meczu Fogo Futsal Ekstraklasy w Toruniu i pewnie jednym z lepszych wyników całej ligi w historii. Trzeba przyznać, że derby województwa kujawsko-pomorskiego były wielkim futsalowym świętem i doskonałą promocją tej dyscypliny sportu.

Wynik meczu:

FC Reiter Toruń – Futsal Świecie 7:4 (1:1)

Bramki:

FC Reiter Toruń: Sławkowski 8’, Machałowski 26’, 33’, Szczepaniak 28’ (karny), 40’, Jankowski 31’, Zboralski 36’

Futsal Świecie: Matheus Inacio 7’, Czyszek 35’, 36’ (karny przedłużony), Przybyszeweski 40’

Żółte kartki: Sławkowski, Kraśniewski, Jankowski (Toruń), Zaręba (Świecie)

Czerwona kartka: Spychalski (Toruń)

Przewijanie do góry