Futsal Świecie wygrał w Lesznie 3:2, odnosząc pierwsze w historii zwycięstwo nad tą drużyną. „Świeckie Pantery” miały w tym meczu swojego małego i dużego bohatera – Mateusza Kosowskiego, który wykorzystał dwa przedłużone karne i broniącego jak w transie Bartosza Piotrowskiego.
Świecianie od samego początku rozpoczęli spotkanie z wielkim animuszem i bez strachu wobec gospodarzy. Już w pierwszych akcjach leszczynian postraszyli Matheus Inacio i Marcin Mrówczyński strzałem z rzutu wolnego. Akcje gospodarzy na początku meczu były mało przekonujące, a najwięcej zagrożenia stwarzał Albert Betowski, choć obrona „Panter” radziła sobie nad wyraz dobrze. Leszczynianie już w pierwszych trzech minutach złapali szybko trzy faule i jak się potem okazało, miało to ogromne znaczenie dla dalszych losów meczu. W kolejnych akcjach świecianie nadal grali dobrze w obronie i potrafili łapać faule na ekipie z Leszna, choć w nie wszystkich przypadkach sędziowie reagowali. Trochę nerwowości spowodowały sytuacje, gdy dwukrotnie na parkiet padał Inacio, a arbitrzy pozwalali grać dalej. W 11. minucie zespół z Leszna miał już na koncie pięć przewinień, a kilka sekund później po faulu na Mirandzie, sędzia podyktował karnego przedłużonego. Podszedł do niego Mateusz Kosowski i podobnie jak w meczu z Kazimierzą Wielką strzelił pewnie po ziemi, pokonując Dawida Lacha. Gospodarze ruszyli do odrabiania strat, ale świetnie w bramce spisywał się Bartosz Piotrowski, broniąc strzały Betowskiego i Gallego. W 15. minucie leszczynianie w ciągu kilkudziesięciu sekund stworzyli sobie więcej okazji niż przez dotychczasowy kwadrans. W tym czasie Renards Udris trafił w poprzeczkę, w kolejnej akcji dwie interwencje zaliczył Piotrowski, a po kolejnym ze strzałów piłka trafiła w słupek. Bramka świecian stała jak zamurowana, Piotrowski bronił genialnie, a przy tym miał również mnóstwo szczęścia. W 16. minucie w jednym ze starć żółtą kartkę zarobił Inacio, a gospodarze domagali się czerwonej kartki, prosząc o sprawdzenie video. Brazylijczykowi ostatecznie się upiekło. Leszczynianie przeprowadzili szybką kontrę. Skrzypek zagrywał do Lisowskiego, ale ten zagrał piłkę ręką, co wykazała wideoweryfikcja na żądanie Futsalu Świecie. Oznaczało to drugi przedłużony karny dla „Panter”. Do piłki ponownie podszedł Mateusz Kosowski i po raz drugi się nie pomylił podwyższając na 0:2. Minutę później, gospodarze faulowali po raz kolejny, ale tym razem Kosowskiemu nie udało się po raz trzeci pokonać z przedłużonego karnego Dawida Lacha. Mimo to, filigranowy zawodnik Futsalu Świecie już na początku sezonu może pochwalić się rewelacyjną skutecznością karnych przedłużonych, wynoszącą 75% (3 na 4) i staje się ewidentnie ekspertem w tej dziedzinie w drużynie Marcina Mikołajewicza. W samej końcówce pierwszej połowy, świecianie mogli zdobyć kolejnego gola, ale Hugo Ramada dobijając strzał Mrówczyńskiego trafił w słupek.
Druga połowa zaczęła się od odważnych ataków gości. Inacio próbował pokonać bramkarza głową, a strzał Kaczkowskiego zatrzymał Lach. Leszczynianie odpowiedzieli groźnymi strzałami Gallego i Siecli, ale nadal świetnie bronił Piotrowski. Kibicom w Lesznie na gola przyszło czekać aż do 32. Minuty. Po zagraniu ręką w polu karnym, sędziowie jeszcze po analizie video podyktowali rzut karny, którego na gola zamienił Rajmund Siecla. Ostatnie 8 minut upłynęło więc pod znakiem ogromnej nerwówki po obu stronach. Na 7 minut przed końcem, „Pantery” złapały pięć przewinień. W 34. minucie świetną akcją popisał się Matheus Inacio. Pierwszy strzał brazylijskiego pivota powędrował w słupek, ale świecianie powtórzyli akcję. W ponowieniu Kaczkowski wypatrzył Inacio, a jego drugi strzał trafił już do siatki i sędziowie uznali gola mimo tego, że gospodarze reklamowali faul i wykorzystali nieskutecznie wideoweryfikację. Gospodarze nie rezygnowali do końca i minutę później silnym strzałem pod poprzeczkę kontaktowego gola zdobył Deiby Arango. Końcówka to już wielka wojna nerwów. Gallego minimalnie pomylił się w kontrze, która mogła dać remis. Na pół minuty przed końcem idealnej sytuacji nie wykorzystał Inacio. Gospodarze ostatnie dwie minuty grali z lotnym bramkarzem. W ostatniej akcji meczu piłkę przechwycił Noeli odholował ją do pustej bramki, ale strzał oddał minimalnie za późno i sędziowie nie uznali już tego trafienia. Mimo to Futsal Świecie sprawił swoim Kibicom wielką i jakże przyjemną niespodziankę, wygrywając po raz pierwszy w historii z Lesznem i to w hali Trapez. Dla ekipy z Wielkopolski jest to natomiast trzecia porażka z rzędu, ukazująca fatalny początek sezonu dla tej drużyny.
Wynik meczu:
GI Malepszy Leszno – Futsal Świecie 2:3 (0:2)
Bramki:
Leszno: Siecla 32’ (karny), Arango 36’
Świecie: Kosowski 11’, 17’ (obie z przedłużonych karnych), Inacio 34’
Żółte kartki: Lisowski, Betowski (Leszno), Inacio, Mrówczyński, Piotrowski (Świecie)

