Punkty pojechały na południe, Bochnia wygrała w Świeciu 4:1

Futsal Świecie wciąż pozostaje bez punktów w październiku. Przy stanie 0:3 w końcówce spotkania cień nadziei dała kibicom bramka Karola Czyszka, ale to goście w ostatniej minucie przypieczętowali zwycięstwo, wykorzystując pustą bramkę „Panter”.

Futsal Świecie przystąpił do tego spotkania poważnie osłabiony, brakiem kontuzjowanych Marcina Mrówczyńskiego i Matheusa Inacio. Do składu po dłuższej przerwie powrócił natomiast Mateusz Cyman. Początek meczu należał do gości, którzy stwarzali sobie więcej sytuacji, choć nie ustrzegli się błędu, po którym bliscy byli utraty bramki samobójczej. Świecianie pierwszą dogodną sytuację stworzyli w 8. minucie gdy po podaniu Noela, Davidson Silva w pełnym biegu uderzył piłkę, ale trafiła ona w słupek. W ekipie z Bochni kilkukrotnie do akcji ofensywnych odważnie włączał się bramkarz Rainers Murnieks i po jednym z jego strzałów piłka minimalnie minęła słupek bramki Piotrowskiego. Pierwsza bramka w tym meczu padła w 13. minucie, po tym jak Mikhael Alemeida huknął potężnie z tak ostrego kąta, pod samą poprzeczkę, że zszokował tym wszystkich na trybunach. Świecianie próbowali doprowadzić do wyrównania, strzelając głównie z dystansu. Uderzenia Kaczkowskiego, Cymana i Silvy były jednak albo niecelne albo padały łupem Murnieksa.

Na początku drugiej połowy, gospodarze nieco przycisnęli, ale strzał Kocieniewskiego obronił bramkarz, a po uderzeniu Czyszka, piłka trafiła w poprzeczkę. Zemściło się to dwie minuty później. Goście przeprowadzili składną akcję, a dośrodkowanie po ziemi, celnym strzałem zakończył najlepszy strzelec Bochni, Minor Cabalceta. Trzy minuty później, świecianie stracili piłkę w środkowej strefie boiska, co wykorzystał Mikhael Almeida, strzelając swojego drugiego gola w tym meczu. Mimo wyniku 0:3, gospodarze próbowali jeszcze odwrócić losy meczu. Swoje szanse miał „Kaczek”, a z daleka próbował trafić Noel. Liczne próby wreszcie zakończyły się sukcesem w 36. minucie, gdy do bramki trafił Karol Czyszek. To dało jeszcze cień nadziei gospodarzom. Nie mając już nic do stracenia, trener Mikołajewicz wycofał bramkarza. Przez dwie minuty nie udało się jednak poważnie zagrozić bramce Bochni, a na minutę przed końcem, piłka lekko odskoczyła Noelowi, co wykorzystał Wojciech Przybył strzelając pewnie z daleka do pustej bramki na 4:1.

Wynik meczu:

Futsal Świecie – BSF ABJ Bochnia 1:4 (0:1)

Bramki:

Futsal Świecie: Czyszek 36’

Bochnia: Mikhael Almeida 13’, 27’, Cabalceta 24’, Przybył 40’

Żółta kartka: Przybył (Bochnia)