„Pantery” idą jak burza, pokonały WE-MET i wygrały trzeci mecz z rzędu!

Takiej serii Futsal Świecie w Fogo Futsal Ekstraklasie jeszcze nie miał.

Takiej serii Futsal Świecie w Fogo Futsal Ekstraklasie jeszcze nie miał. Po świetnym spektaklu, podopieczni Marcina Mikołajewicza pokonali WE-MET Futsal Club Gminę Sierakowice 4:3 (1:2) i mają już dziewięć punktów po czterech kolejkach.

Świecianie tradycyjnie już zaskoczyli rywala mocnym początkiem. Już po 18 sekundach i ładnej koronkowej akcji, Karol Czyszek odegrał do Matheusa Inacio, a ten ze spokojem pokonał bramkarza gości. Minutę później Czyszek mógł szybko podwyższyć wynik, ale huknął mocno w poprzeczkę. Goście z Sierakowic po kilku minutach zaczęli jednak atakować nieco bardziej zdecydowanie, wykorzystują przy tym niezdecydowanie świeckich obrońców. Pierwszym sygnałem alarmowym była akcja z 6. minuty, gdy Valdemir Sobrinho Pereira przejął piłkę na połowie boiska i stanął w sytuacji sam na sam z Bartkiem Piotrowskim, ale górą okazał się bramkarz Futsalu Świecie. Ten sam zawodnik skarcił jednak „Świeckie Pantery” cztery minuty później, gdy po kolejnej stracie piłki w środkowym sektorze goście wyprowadzili akcję na skrzydle, zakończoną precyzyjnym dośrodkowaniem Fuentealby, którą wykończył właśnie Sobrinho. W 16. minucie na daleki wyrzut piłki od własnej bramki zdecydował się Yaroslav Morykyshka. Świeccy obrońcy nie upilnowali Javiera Eduardo Fuentealbę, a ten uderzeniem z woleja pokonał Piotrowskiego. W końcówce pierwszej połowy świecianie mieli jeszcze swoje okazje, ale nie zdołali już zdobyć bramki. Na domiar złego kontuzji nabawił się Marcin Mrówczyński, który na 4 sekundy przed zakończeniem pierwszej połowy musiał opuścić boisko i nie pojawił się już na nim z powrotem.

Druga połowa przyniosła jeszcze więcej emocji. Obie ekipy grały niemal akcja za akcję. Świetnie momentami w barwach gospodarzy spisywał się Hiszpan Noel, który radował kibiców swymi efektownymi dryblingami, a ponadto stwarzał mnóstwo sytuacji sobie i kolegom. W 24. minucie świecianie wyprowadzili groźną kontrę i WE-MET ratował się faulem na Davidsonie Silvie na centymetry przed linią pola karnego. Napór „Panter” rósł z każdą chwilą aż wreszcie w 28. minucie mocne uderzenie Piotra Kaczkowskiego sparował przed siebie bramkarz, ale kapitalną dobitką popisał się Dmytro Dibrova, strzelając swojego debiutanckiego gola w barwach Futsalu Świecie. Goście sprawdzali jeszcze video, reklamując faul „Kaczka”, ale sędziowie gola uznali. Radość Futsalu Świecie nie trwała jednak długo, bo niespełna trzy minuty później w nieco przypadkowej akcji, gdzie sporo było odbijanek, najlepiej odnalazł się Sobrinho, który zdobył swojego drugiego gola w meczu i ponowie dał prowadzenie WE-MET-owi. Świecianie znów musieli ruszyć do odrabiania strat i stworzyli sobie całą masę okazji. Po strzałach Kaczkowskiego i Noela piłka trafiała w słupek. W końcu w 35. minucie po uderzeniu Mirandy, dobitką popisał się Davidson Silva i na tablicy znów pojawił się remis. W końcówce jedni i drudzy chcieli przechylić szalę na swoją korzyść. Goście byli tego bliscy dwukrotnie, ale strzały Madziąga i Kąkola kapitalnie wybronił Bartek Piotrowski. Na 45 sekund przed końcową syreną na indywidualny rajd zdecydował się z kolei Noel Bujan, który przebiegł z piłką kilka metrów, chytrz uderzył i piłka odbijając się jeszcze od bramkarza ku uciesze fanów wpadła do siatki. Dla Noela, podobnie jak wcześniej Dibrovy był to również debiutancki gol dla Futsalu Świecie, ale jakże ważnym bo dający cenne trzy punkty. Wynik do końca się już nie zmienił. Tym samym Futsal Świecie odniósł trzecie zwycięstwo ligowe z rzędu, a WE-MET zanotował czwartą porażkę.

Wynik meczu:

Futsal Świecie – WE-MET Futsal Club Gmina Sierakowice 4:3 (1:2)

Bramki:

Futsal Świecie: Inacio 1’, Dibrova 28’, Davidson Silva 35’, Noel 40’

WE-MET: Sobrinho 9’, 33’, Eduardo Fuentealba 15’

Żółte kartki: Inacio, Dibrova (Świecie), Sobrinho, Vaktor, Madziąg (WE-MET)